W ostatnim czasie, kiedy przyjechałam do Ośrodka Zdrowia w mojej miejscowości zobaczyłam pewną sytuację. Po jakimś czasie mam wrażenie, że jest całkiem śmieszna, ale osobom, które jej doświadczyły z pewnością nie było wesoło. Przejdźmy do rzeczy. Siedziałam sobie spokojnie w poczekalni, aż nadejdzie moja kolej. Niespodziewanie drzwi otworzyły się z łoskotem i do środka wbiegł zirytowany jak osa facet. Już na początku wiedziałam, że będą kłopoty, później okazało się, że miałam rację. Pacjent okazał się turystą ze stolicy. Nie zważając na sprzeciw będących tam osób zaczął roztrącać na boki ludzi w kolejce do recepcji. Gdzie podziała się moja elektroniczna kartoteka pacjenta?! Bardziej krzyczał niż pytał. Pani siedząca na recepcji była trochę zdezorientowana. Ośrodek Zdrowia znajduje się w małym mieście, kilka osób słyszało o czymś takim jak elektroniczna kartoteka pacjenta. W każdym razie osłupienie, jakie pojawiło się na twarzy recepcjonistki jeszcze bardziej zirytowało dziwacznego gościa. Jego twarz zrobiła się czerwona i z zacięciem zaczął gestykulować wrzeszcząc elektroniczna kartoteka pacjenta! Elektroniczna kartoteka pacjenta! Wyglądało to zabawnie, ale jak już wspomniałam wtedy nikomu nie było do śmiechu. Jedna z lekarek usłyszała tumult weszła do recepcji i chciała się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi, o co ten cały wrzask. Facet ponownie powtórzył tego samego dnia tą samą sprawę. Lekarka sprawiała wrażenie rozbawionej. Jej odpowiedź zwaliła mężczyznę z nóg. – W systemie, mój drogi. Gość spłonął rumieńcem jeszcze bardziej i uciekł w panice.
Elektroniczna kartoteka pacjenta nie wesoła historia
Related Posts